camino

camino

sobota, 15 listopada 2014

Listopadowa wiosna


Jak każdego roku w okresie święta zmarłych, najlepiej kwitną chryzantemy.
Tym razem na pomniku Mamusi było ich sporo i różnego koloru.
Nieznanego pochodzenia fioletowa z drobnymi kwiatkami, strzępiasta żółta od Siostrzeńca i dwie kuliste ode mnie i Siostry.
Kwiaty, znicze i ciepła atmosfera mimo zadumy i nostalgii tego okresu.
W domu przez świąteczny weekend miałem też gości.
W sobotę Krzysiek z dziewczyną, a w niedzielę Siostra z rodziną.
Tegoroczny listopad jest niesamowicie ciepły.
Aura wiosenna, tylko na drzewach zamiast pąków, opustoszałe gałęzie drzew.

Każdego roku około dekady miesiąca mam urlop.
Wiosenna radość ogarnia wtedy moje serce, bo to zawsze trzy tygodnie z Hanym.
W tym roku przez wykorzystanie całego urlopu na Camino, takiej rozpusty widzeniowej nie było.
Mimo to, Margaret zgodziła się dać mi wolny poniedziałek dziesiątego, więc w piątek siódmego, zaraz po pracy pędziłem na pociąg :)
Ach jak ja lubię dłuższe weekendy i gnanie nocą na południowy- wschód.
Co prawda czas minął szybko, ale jak zawsze uroczo i Miłośnie.
Rocznicowa noc gorrrąca, a w prezencie nowe srebrne obrączki z bursztynami i grawerem wewnątrz (KCNWW) :):):)
Było i Rodzinnie, bo w państwowe święto przyjechał Tom z Edytą, Kitty i Sarą.
Uwielbiam te stałe punkty programu, bom sentymentalistą jest :)
Były i kulinaria, wypieki nie tylko na twarzy, odwiedziny u Dzieciny, pierożki Mamusi, trochę polityki :) wiele fantastycznych programów na kanale, którego zazdroszczę Mężowi :) i drinkowanie z winnicy macedońskiej :)
A wiadomo, Miłość jak wino uderza do głów :P
Niestety środowej nocy zmuszony byłem już wracać. Na szczęście nie do pracy, a prosto na szkolenie w stolicy mego województwa.

W pracy ogrom roboty. W dodatku tłumy ludzi i nowa współpracowniczka u boku.
Trochę dziwna osoba, ale ważne byśmy się dogadywali na stopie zawodowej.
Póki zacznie swoją działalność sprzedażową, czeka ją seria szkoleń i egzaminów, więc całymi dniami przesiaduje przed laptopem czytając materiały i rozwiązując testy.
Oby jej to na zdrowie wyszło (a nie bokiem) :)
Szkoda, że Margaret nie wybrała drugiej kandydatki z listy, no i szkoda, że nie aplikował obozo-kolega, bo jak pisałem dwa posty temu, stanowisko byłoby jedyne w regionie, bo w podwójnie męskiej i podwójnie gejowskiej obsadzie :)
Kolega tak jak przypuszczałem okazał się być homiczy :)
Na jutro jesteśmy umówieni na popołudniowe pogadanki.

Miłego wieczoru i reszty weekendowania :)
...a teraz marsz marsz do ćwiczeń, bo Hany już rozgrzany przy swoich seriach :)


iloveyou Bejbe :*:*:*






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz